photopass.pl

Kto przejdzie do historii? Holandia czy Hiszpania? cal

Jak do tej pory żadna z europejskich reprezentacji nie triumfowała na Mistrzostwach Świata poza Starym Kontynentem. Już teraz wiadomo, że historia ulegnie zmianie, pytanie brzmi tylko: Kto sięgnie po złoto?

Mundial rozgrywany w Republice Południowej Afryki rządzi się swoimi prawami. Mało kto po tym, jak z turniejem pożegnali się aktualni Mistrzowie i Wicemistrzowie Świata (Włosi i Francuzi) przypuszczał, że dojdzie do wewnątrz europejskiego finału. Teraz Holandii i Hiszpanii nie tylko przyjdzie powalczyć o swój pierwszy triumf w MŚ, ale i o pierwszy sukces Europy poza jej granicami.

W przeszłości turniej finałowy oprócz w państwach ze Starego Kontynentu organizowano w: Ameryce Południowej i Północnej oraz Azji. Teraz pierwszy raz zaufano Afrykańczykom.

Trochę historii:

W 1930 roku, kiedy to turniej był rozgrywany w Urugwaju, w finale zabrakło ekip z Europy. Podobnie było dwadzieścia lat później w Brazylii, tyle tylko, że po brązowy medal udało się sięgnąć Szwecji. Dopiero w 1962, kiedy to turniej odbył się w Chile do finału dotarła ówczesna Czechosłowacja, lecz uległa 1:3 Canarinhos.

W 1970 (Meksyk) reprezentanci Starego Kontynentu zdobyli kolejne dwa medale. W finale Włosi ulegli 1:4 popularnym Kanarkom, a po brąz sięgnęła drużyna RFNu. Osiem lat później w Argentynie cel mogła osiągnąć Holandia, która dopiero po dogrywce przegrała 1:3 z gospodarzem turnieju. W 1986 MŚ ponownie były rozgrywane w Meksyku. Tym razem w finale grali Niemcy, ale ulegli Albicelestes 2:3, po brąz sięgnęli Francuzi.

W 1994 roku, kiedy to turniej odbywał się w Stanach Zjednoczonych o pechu mogła mówić Italia. Włosi w finale co prawda przegrali z Brazylią, ale dopiero po serii rzutów karnych. Na podium znalazła się także Szwecja. W 2002 roku Mundial był rozgrywany na boiskach Korei Południowej oraz Japonii. W finale Canarinhos ograli 2:0 Niemców, a trzecie miejsce udało się zająć Turcji.

Całe podium dla Europy?

Jak na razie zespoły z Europy na Mundialach, które były rozgrywane poza Starym Kontynentem zdobyły sześć srebrnych i pięć brązowych medali. Niewykluczone, że teraz dojdą do tego aż trzy krążki. O ile już teraz wiadomo, że złoto i srebro na pewno przypadnie komuś z naszego kontynentu, o tyle już o brąz Niemcy powalczą z Urugwajem.

Cały świat najbardziej interesuje to, kto będzie górą w wielkim finale, który zostanie rozegrany w Johannesburgu. Faworytem jest Hiszpania, ale należy mieć na uwadze, że jak do tej pory jej największym sukcesem na tego typu imprezie było czwarte miejsce z 1950 roku. Holandia w 1974 i 1978 była wicemistrzem, a w 1998 znalazła się tuż za podium.

Aktualni Mistrzowie Europy wierzą, że turniej w RPA będzie należał do nich. Przed rokiem podczas Pucharu Konfederacji udało im się sięgnąć po brązowy medal, a teraz mają ochotę na zdecydowanie więcej. Pomarańczowi wierzą jednak, że ich trzecia próba sięgnięcia po złoto będzie już skuteczna. Kto przejdzie do historii zweryfikuje boisko.

Europa lepsza od Ameryki Południowej!

Bez względu na wynik finałowego starcia już stało się jasne, że Europa wyprzedzi Amerykę Południową w liczbie triumfów na MŚ. Drużyny ze strefy COMNEBOL mają ich dziewięć, a po turnieju w Afryce ekipy ze Starego Kontynentu będą miały o jeden tytuł więcej.

Reprezentacje z pozostałych kontynentów nigdy nie stanęły na najwyższym stopniu podium.

Podsumowanie:

Jak na razie pięciokrotnie po złoto sięgała Brazylia, cztery razy Włochy, trzy Niemcy, po dwa Argentyna i Urugwaj oraz po razie Anglia i Francja. Kto dołączy do tego elitarnego grona? Hiszpania czy Holandia? Odpowiedź na to pytanie poznamy już 11 lipca.

Przed 1 kolejką Premier League

Już w ten weekend startują rozgrywki Premier League. Broniąca tytułu mistrza Anglii Chelsea zmierzy się z beniaminkiem West Bromwich Albion, jednak najciekawiej zapowiadają się pojedynki Liverpoolu z Arsenalem i Tottenhamu z Manchesterem City.

Obrońca tytułu nie mógł trafić na lepszego rywala na inagurację rozgrywek. Na Stamford Bridge przyjeżdża WBA, które powraca do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zdecydowanym faworytem do wygranej, pomimo nienajlepszej formy w meczach sparingowych, są oczywiście gospodarze.

Podopieczni Carlo Ancelottiego przegrali trzy spotkania towarzyskie z rzędu, po czym ulegli przed tygodniem Manchesterowi United w meczu o Tarczę Wspólnoty. W meczu z WBA nie zagra Jose Bosingwa, który wciąż nie wrócił do formy po kontuzji kolana. Pod znakiem zapytania stoi także występ Petra Cecha (którego w bramce może zastąpić Hilario), a także Didiera Drogby. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wystąpił co prawda w meczu z Man Utd, jednak nie od pierwszych minut i podobnie może wyglądać sytuacja w pierwszej kolejce ligowej.

Kłopoty kadrowe ma także WBA. Nie w pełni sił są bowiem Graham Dorrens, Mark Cech, Gabriel Tamas oraz nowy nabytek WBA, Pablo Ibanez. Największym osłabieniem jest brak Dorrensa, który był kluczową postacią drużyny walczącej o awans do Premier League w poprzednim sezonie.

Bardzo ciekawie zapowiada się pojedynek Tottenhamu z Manchesterem City. W końcówce poprzedniego sezonu obie drużyny grały ze sobą w meczu, który decydował o awansie do Ligi Mistrzów. Wówczas górą byli piłkarze Harry'ego Redknappa. Tym razem również większe szanse na wygraną daje się gospodarzom, którzy zagrają praktycznie w tym samym składzie co w poprzednim sezonie. Dodatkowo na korzyść ekipy Redknappa przemawiają statystyki. Koguty wygrały z The Citizens 11 z ostatnich 12 spotkań ligowych.

Do dużych zmian doszło w ekipie The Citizens. Klub zasilili Jerome Boateng, Yaya Toure, David Silva, Aleksandar Kolarov i w dniu dzisiejszym Mario Balotelli. W sobotnim spotkaniu na pewno zabraknie na boisku Romana Pawluczenki, który zmaga się z kontuzją ścięgna uda. Na kłopoty zdrowotne w dalszym ciągu narzeka Jonathan Woodgate, który również nie wystąpi w tym meczu. Po drobnym urazie dostępny będzie za to Gareth Bale.

Najciekawiej zapowiada się jednak pojedynek na Anfield Road, gdzie Liverpool podejmie Arsenal. włodarze The Reds po fatalnym poprzednim sezonie stracili cierpliwość do Rafy Beniteza i zatrudnili w jego miejsce Roya Hodgsona. Anglik sprowadził do klubu kilku piłkarzy, którzy jego zdaniem pomogą drużynie powrócić do najlepszej czwórki w Anglii. Szeregi Liverpoolu zasilili m.in Milan Jovanovic, Joe Cole i Christian Poulsen. Dodatkowo nowy kontrakt podpisał boczny obrońca, Fabio Aurelio, który kilka tygodni wcześniej opuscił klub. Z Anfield pożegnali się za to Albert Riera i Yosi Benayoun, który przeszedł do Chelsea.

Znacznie słabiej wyglądają wzmocnienia Arsenalu. Arsene Wenger sprowadził jedynie Marouane'a Chamakha z Bordeaux oraz Laurenta Koscielnego, który mecz z Liverpoolem rozpocznie w pierwszym składzie. Z klubu odeszło kilku doświadczonych piłkarzy, w tym najbardziej doświadczeni obrońcy. W nowym sezonie na Emirates Stadium nie będą już grali William Gallas, Mikael Silvestre, Sol Campbell i Philippe Senderos. Dodatkowo do Szachtara Donieck sprzedany został Eduardo Da Silva. Kibiców Kanonierów jednak na pewno cieszy fakt, że pomimo sporego zainteresowania ze strony Barcelony, udało się w klubie zatrzymać kapitana drużyny, Ceska Fabregasa.

Arsene Wenger przyznał, że chciałby pozyskać jeszcze jednego obrońcę, jednak do transferu na pewno nie dojdzie przed niedzielnym spotkaniem z Liverpoolem. W meczu tym z powodu kontuzji nie zagrają Denilson, Nicklas Bendtner, Alex Song oraz Johan Djourou. Pod znakiem zapytania stoi występ Robina van Persiego i Ceska Fabregasa, którzy mieli dłuższe wakacje po mistrzostwach świata. W ekipie Liverpoolu najprawdopodobniej zabraknie Fernando Torresa, który cały czas nie wrócił do zdrowia.

Sporo emocji powinien także dostarczyć mecz Aston Villi z West Ham United. Po zwolnieniu Gianfranco Zoli, właściciele Młotów zatrudnili Awrama Granta i dali mu zielone światło do przebudowy drużyny, która w minionym sezonie długo walczyła o utrzymanie. Klub z Londynu zasilili m.in Thomas Hitzlsperger, Frederic Piquionne, Tal Ben Haim i uczestnik mistrzostw świata z drużyną Nowej Zelandii, Winston Reid. Grant chciał sprowadzić również Miralema Sulejmaniego z Ajaxu, jednak Serb nie otrzymał pozwolenia na pracę w Anglii.

Ciekawie przedstawia się sytuacja w Aston Villi, gdzie na tydzień przed startem rozgrywek z pracy odszedł Martin O'Neill, który od czterech sezonów budował drużynę. Irlandczyk nie mógł pogodzić się z faktem, ze klub chce sprzedać Jamesa Milnera do Manchesteru City i nie przekazać kwoty z transferu na potrzebne wzmocnienia. Jak na razie włodarze ekipy z Birmingham nie znalazły nowego menedżera.

W poniedziałek pierwszą kolejkę Premier League zakończy spotkanie Manchesteru United z Newcastle. Faworytem do wygranej są Czerwone Diabły, które nie osłabiły się tego lata. Żaden podstawowy zawodnik nie opuścił Old Trafford, do klubu dołączyli za to m.in Chris Smalling z Fulham i młody meksykański napastnik Javier Hernandez, który w spotkaniach sparingowych pokazł się ze świetnej strony, strzelając kilka bramek.

W meczu nie zagra kontuzjowany Rio Ferdinand, który zmaga się z urazem od końca poprzedniego sezonu. Wykluczony jest także występ Owena Hargreavesa. Nie wiadomo czy od pierwszych minut na boisku zobaczymy najlepszego strzelca United w poprzednim sezonie, Wayne'a Rooney'a, który zmagał się ostatnio z kontuzją.

Dobre wzmocnienia poczyniła ekipa Srok, która po roku nieobecności w wielkim stylu powróciła do Premier League. Menedżer Newcastle, Chris Hughton pozyskał za darmo Sola Campbella, któremu wygasł kontrakt z Arsenalem, oraz Dana Goslinga z Evertonu. Utalentowany zawodnik nie będzie jednak mógł wystąpić w meczu z Manchesterem United, gdyż zmaga się z kontuzją.

Przed 2 kolejką Eredivisie

W najbliższy weekend odbędzie się druga seria spotkań holenderskiej Eredivisie. Najciekawiej zapowiada się pojedynek FC Utrecht - NAC Breda,. Emocji nie powinno zabraknąć w derbach Rotterdamu.

Sobota, 14 sierpnia

Ajax Amsterdam - Vitesse Arnhem godz. 18:45

Ajax w końcu chce zacząć wygrywać, co nie udało im się w żadnym z czterech dotychczasowych meczów o stawkę w tym sezonie. Mają na to spore szanse, gdyż ze swoim sobotnim rywalem w ubiegłorocznych rozgrywkach rozprawiali się lekko, łatwo i przyjemnie (4:0 u siebie i 5:1 na wyjeździe). Piłkarze ze stolicy powinni zachować ostrożność, pamiętając o porażce 1:4 sprzed półtora roku.

AZ Alkmaar - FC Groningen godz. 19:45

Goście tego spotkania na starcie rozgrywek pozbawili dwóch punktów faworyzowany Ajax. "Kalmary" z kolei rozpoczęły rozgrywki od remisu w Bredzie. Zeszłosezonowe starcia tych zespołów były zacięte i obaj rywale odnieśli solidarnie po skromnym zwycięstwie 1:0. To jak będzie teraz, zależeć może od tego, czy AZ nie będzie myślami już przy czwartkowym meczu w Lidze Europejskiej.

PSV Eindhoven - De Graafschap godz. 19:45 Faworyt tego spotkania jest oczywisty. Jeden z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu podejmie na własnym terenie beniaminka Eredivisie i powinien bez trudu wygrać. Nawet jeśli to goście są po pierwszej kolejce liderami rozgrywek.

VVV Venlo - Heracles Almelo godz. 19:45

W tym starciu to goście są faworytem. Heracles bowiem wciąż bazuje na opinii rewelacji poprzedniego sezonu. Venlo z kolei jest zespołem przeciętnym i w dodatku pokonało drużynę z Almelo ledwie cztery razy w 22 starciach.

Twente Enschede - SC Heerenveen godz. 20:45

Mistrzowie kraju liczą na pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie, po tym jak przed tygodniem zanotowali jedynie remis z Rodą Kerkrade. Z Heerenveen nie przegrali w ostatnich siedmiu spotkaniach na własnym obiekcie. Także tym razem są faworytem, gdyż ich rywale od dawna kiepsko radzą sobie na wyjazdach.

Niedziela, 15. sierpnia

Excelsior Rotterdam - Feyenoord Rotterdam, godz. 12:30

Choć derby rządzą się swoimi prawami, to jednak w Rotterdamie faworytem może jedynie zespół Feyenoordu. Gospodarze niedzielnego spotkania są beniaminkiem Eredivisie i zaczęli rozgrywki od srogiej porażki z innym beniaminkiem - De Graafschap. Ale to właśnie Excelsior wygrał ostatnie derby w styczniu 2008 roku. Wszystkie pozostałe (pięciokrotnie) wygrywał Feyenoord.

ADO Den Haag - Roda JC Kerkrade, godz. 14:30

Diametralnie różnie rozpoczęły sezon obie ekipy. Den Haag przegrało z niezbyt mocnym Vitesse, natomiast Roda wywalczyła punkt w starciu z broniącym tytułu Twente. Trzeba przyznać, że przy sporym udziale polskiego bramkarza - Przemysława Tytonia. Roda przegrała z Den Haag w historii tylko raz, w dodatku sześć i pół roku temu.

FC Utrecht - NAC Breda, godz. 14:30

Jeden z ciekawej zapowiadających się meczów drugiej kolejki. Oba zespoły prezentują zbliżony poziom, o czym świadczą też wyniki ich bezpośredni starć. Z 33 spotkań Breda wygrała 14, a Utrecht 11. Ośmiokrotnie padł też remis. W ostatnich czterech spotkaniach jednak Breda wygrać nie potrafiła. Czy zrobi to tym razem?

Willem II Tillburg - NEC Nijmegen, godz. 14:30

Willem II nowy sezon rozpoczęli w podobnym stylu, jaki prezentowali przed rokiem. Z Almelo powrócili z bagażem trzech bramek. Z drużyną Nijmegen nie radzili sobie jednak w ubiegłym sezonie najgorzej remisując na własnym stadionie i przegrywając na wyjeździe tylko jednym golem. Czy jednak będą w stanie przerwać serię ośmiu ligowych porażek z rzędu?